Cierpienia młodego Wertera - JW Goethe - treść powieści
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Młodzież miejscowa urządziła zabawę wiejską, zaproszono mnie, a ja zgodziłem się ochotnie wziąć udział. Danserką moją została pewna ładna, przeciętna zresztą, panienka tutejsza i postanowiliśmy, że weźmiemy powóz i pojedziemy razem z kuzynką mej damy na miejsce zabawy, zabierając po drodze Karolinę S. - Zobaczysz pan śliczną dziewczynę! - powiedziała mi moja towarzyszka, gdyśmy się zbliżali do leśniczówki drogą, wyciętą w wysokopiennym lesie. - Tylko nie zakochaj się pan, broń Boże! - ostrzegała kuzynka. - Dlaczegóż to? - spytałem. -Zaręczona jest z pewnym zacnym człowiekiem. Wyjechał właśnie, w celu doprowadzenia do porządku spraw rodzinnych po śmierci ojca, oraz wystarania się o wybitne stanowisko! - dodała moja danserka. Wiadomość ta była mi zgoła obojętna.
Na dobrą chwilę przed zachodem słońca stanęliśmy przed bramą wjazdową leśniczówki.
Powietrze było parne i dziewczęta obawiały się, że może nadejść burza. Szarawe ciężkie chmurki zaczęły się też w istocie snuć wokół po widnokręgu. Starałem się rozproszyć ich przewidywania, popisując się rzekomymi wiadomościami mymi z zakresu meteorologii, ale sam miałem przeczucie, że zabawa nasza może ulec nie lada katastrofie.
Wysiadłem, a służąca, która zjawiła się u bramy, poprosiła, byśmy się na chwilę zatrzymali, bo panna Lota zaraz przybędzie. Przeszedłem podwórze, zbliżyłem się do okazałego domu, wstąpiłem na schody i stanąłem w drzwiach, a wówczas oczom moim przedstawił się tak uroczy obraz, jakiego dotąd w życiu może nie widziałem. W obszernej komnacie cisnęło się sześcioro dzieci, w wieku od jedenastu do dwu lat, do dziewczyny średniego wzrostu, zgrabnej postaci, ubranej w białą sukienkę z bladoróżowymi kokardami na ramieniu i u gorsu.
W rękach trzymała bochenek ciemnego chleba i krajała dzieciom kromki, których wielkość zastosowana była do wieku i apetytu każdego z nich. Rozdawała je z serdecznością wokół, a dzieci, trzymając rączki długo wzniesione w górę, zanim kromka została odkrojona, wołały potem: - Dziękuję! - i odbiegały wesoło, lub też odchodziły spokojnie, stosownie do swego usposobienia, ku bramie wjazdowej, by obejrzeć przybyłych i powóz, który miał zabrać ich Lotę.
- Proszę mi wybaczyć - powiedziała - że pana fatyguję aż tutaj, a pozwalam czekać paniom. Ale z powodu ubierania się, różnych zajęć domowych i zarządzeń na czas mej nieobecności, zapomniałam dać podwieczorku mojej gromadce, a dzieci domagają się, bym im sama wydzielała kromki. - Powiedziałem jej kilka słów pochlebnych bez znaczenia, a duszą zawisłem na jej postaci, intonacji głosu, ruchach, i zaledwo miałem czas przyjść do siebie ze zdziwienia, gdy wybiegła do drugiego pokoju po rękawiczki i wachlarz. Malcy patrzyli na mnie z oddali, rzucając spojrzenia nieufne. Zbliżyłem się do najmłodszego o bardzo miłej twarzyczce. Cofnął się właśnie w chwili, gdy Lota stanęła z powrotem w drzwiach i powiedziała.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 - 


  Dowiedz się więcej
1  Cierpienia młodego Wertera - streszczenie
2  Charakterystyka porównawcza Wertera i Alberta
3  Geneza Cierpień młodego Wertera



Komentarze
artykuł / utwór: Cierpienia młodego Wertera - JW Goethe - treść powieści


  • ta książka jest od początku do końca wypełniona opisami uczuc, przyrody.nie popieram zachowania Wertera bo niem ma takiej osoby na świecie dla której warto jest odebrac sobie życie. w sumie sam jest sobie winien bo od początku wiedział, że Lotta jest zaręczona i nikt tego nie zmieni.rozpalał w sobie uczucie do niej niepotrzbnie skazując siebie na cierpienie patrząc na jej małżeństwo.tragiczna książka, tragiczny bohater
    wwww (wk881 {at} wp.pl)

  • Ale wyobraź sobie, że taką nieszczęśliwą, pełną bólu i łez miłość o wiele łatwiej znaleźć, niż tą odwzajemnioną. I tak naprawdę, to ta pełna tęsknoty miłość jest najpiękniejsza... ale co ja mogę wiedzieć o miłości, skoro ni spotkałam jeszcze tej prawdziwej. odwzajemnionej i szczęśliwej...
    kimmy (parvati91 {at} wp.pl)

  • Werter był emo! niewatpliwie naciaganie pesymstyczna cierpiaca postac,przewrażliwiona na punce wręcz wszystkiego. Brakuje mi tylko w Werterze ciuchów w szachownice lub paski. Gdyby zabił się żyletka umarłabym ze śmiechu. Pierwowzór emo. Ale utworu wstyd nie znać. Jah zwami xD
    mm ()

  • uwazam że czytając te lekture trzeba pamietać że była pisana w czasie epoki Romantyzmu.musimy spojzej z tej strony.Werter chciał byc taki jak jego bohaterowie z lektur.Jest idealnym przykładem Bohatera romantycznego.To wspaniała opowieść o miłości.a Miłość jest zawsze taka sama.Nawet teraz jest na świecie podobnych ludzi do Wertera. przemyśl czy sam taki nie jesteś... może komuś ta ksiażka pomoże a może nie. mi pomogła...
    TylkoMojeZdanie (owca15-15 {at} o2.pl)

  • Ta książka przeciekła mi przez palce. Przeczytałem w sumie całą, ale pamiętam może 20% akcji (pierwsze listy). Jakoś mnie to zanudziło. Wydaje mi się, że książka jest dobra, ale Werter sam w sobie jest idiotą. Ja rozumiem miłość, tęsknotę, ból, nawet obsesję, ale bez przesady - zabić się ot tak, bo świat jest zły a Lotcia mnie nie kce? Świat należy do ludzi kurde stanowczych - albo jadę do Lotty i biorę ją dla siebie mając głęboko w d. Alberta i Sz. P. Tatusia, albo daję jej spokój i samą Lottę mam w d. A takie wiszenie między niebem a piekłem i czkawka nastroju do niczego nie prowadzi, albo, co gorsza doprowadza do samobójstwa. Ja wiem - wyklnie mnie ktoś i się oburzy, ale takie mam właśnie odczucie. Powiecie, że nigdy nieszczęśliwie się nie zakochałem - a g. prawda. Swoje przeżyłem i mam już trochę doświadczenia. A Werter widać ani doświadczenia, ani trochę odwagi, by żyć dalej, ani nie miał nawet krzty rozsądku, żeby w ogóle obiektywnie przemyśleć sytuację. Mój ojciec by powiedział, że to niedojrzały szczylek był. I rację mu przyznam. Na razie.
    Lucjan (postscripter8 {at} wp.pl)

  • To, że dana epoka nazywała się romantyzmem, nie znaczy jeszcze, że współcześnie żyją sami realiści, racjonaliści. I w dzisiejszym świecie istnieją romantycy, dla których miłość jest sensem życia. I nie nam oceniać czy Werter zrobił dobrze, zabijając się.
    Anonim ()

  • Anika dobrze gada.. Książka świetna - idealnie ujmuję stan tzw. "nieszczęśliwej miłości" w epoce romantyzmu. Wywarła na mnie niemałe wrażenie, zastanawiam się nad powtórzeniem powieści pana Goethe'go... Coś wspaniałego !!!
    Krzysiek Z. ()

  • do moniki, juz widze twoja madrosc, ze nawet nierozumiesz co sylwiatko miala na mysli. dla kogos kto nie lubi historii milosnych to caly romantyzm jest flakami z olejem.
    Dobermann ()

  • Książka jest bardzo trudną lekturą, ale wgłębiając się treść ukazuję nam światopogląd głównego bohatera, który jest nadal aktualny w naszych czasach....
    Carola (sweet_carola89 {at} onet.eu)

  • szkoda, że tak wielu z was nie podoba się ta książka.. ona wg mnie jest świetna, bo ja żyje niemal jak Werter, zakochana bez pamięci - tylko bez szans.. chyba dlatego tak doskonale ją rozumiem.. naprawdę..
    Karola ()

  • ale te filozficzne rozmyślania Wertera są nudne! jak opowiada o czymś konkretnym to jeszcze, jeszcze, ale jak zaczyna się zastanawiać to... umieram...z nudów, oczywiście!
    madzia ()

  • Werter znalazł ucieczkę przed chorobą umysłu-miłością. Ucieczką okazała się być śmierć, ale w rzeczywistości nie trzeba się zabijać aby umrzeć. Można pochować przeszłość i odwiedzać co jakiś czas tą mogiłę w nadziei, że zmarli wstaną z grobu... Ludzie nadziei! Dum spiro, spero!.
    Grzegorz (gajol89 {at} o2.pl)

  • W żaden sposób nie można usprawiedliwić Wertera. Tak naprawdę kochał Lotę po to, żeby kochać, dla samego upojenia się stanem miłości. Uroił sobie uczucie do niej, bo był typowym przedstawicielem tamtej epoki, a raczej jej symbolem. Romantycy nie kochali szczególnej osoby, ale samą idee miłości, bo to dawało im natchnienie, inspirację. W końcu miłość odwzajemniona, szczęśliwa i bez przeszkód nie jest tak fascynująca jak ta pełna bólu, cierpienia, wyrzeczeń, łez.
    Anika ()

  • przeczytalem ksiazke, mozna sie bronic i pisac ze Werter był glupcem. Ja sie z tym niezgadzam pn. we mnie jest werter jednak nie w 100% jesli kobieta nie jest wart zeby byc z nia, to mozna przeciez zyc, nie jest to łatwe ,ale zawsze ktos znajdzie sie na jej mijsce, rana zostanie zapelniona , pozdrawiam optymistow jak i pesymistow.Utowr przepelniony jest pieknymi opisami uczuc , takimi jakie nasze serca sa wypelnione, a boimy sie je pokazac na swiatlo dzienne.
    artur (elo_17 {at} o2.pl)

  • sylwiatko widzę, że ta lektura jest za trudna jak dla ciebie. Nie masz w sobie żadnej wrażliwości i nie zrozumiałaś kompletnie co autor książki chciał przekazać. Życzę powodzenia w dalszej nauce :) Choć bardzo wątpie w twoje zdolności jakiejkolwiek, chożby najmniejszej umiejętności interpretowania (tak banalnej) lektury.
    Monika ()






Tagi: