Cierpienia młodego Wertera - JW Goethe - treść powieści
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Loto! - zawołałem, przyklękając, ujmując jej dłoń i rosząc ją rzęsistymi łzami. - Nad tobą czuwa błogosławieństwo boże i duch matki twojej. - Szkoda, że jej pan nie znałeś! - powiedziała, ściskając mą dłoń. - Warta była tego, byś ją pan poznał! - Zdało mi się, że zginę.
Nikt nie wyrzekł o mnie szczytniejszego, dumniejszego słowa. Lota mówiła dalej: - Jakże smutno pomyśleć, że kobieta taka musiała opuścić ten świat w kwiecie wieku, kiedy najmłodsze jej dziecko miało ledwie pół roku. Chorowała krótko, żegnała się z życiem spokojnie, bez żalu, niepokoił ją tylko los dzieci, zwłaszcza młodszych. Gdy czuła, że się zbliża ostatnia chwila, powiedziała do mnie: - Zawołaj dzieci! - Wprowadziłam malców, nie wiedzących, co się dzieje, oraz starsze, przygnębione bardzo. Stanęły wkoło łóżka, ona wzniosła nad nimi ręce, pomodliła się, ucałowała każde i odprawiła, a potem zwróciła się do mnie: - Bądź im matką! - Przyrzekłam jej i dałam rękę. - Obiecujesz dużo, moja córko! - powiedziała. - Musisz dać im serce matki i opiekę matki. Czuję, że wiesz, co to znaczy, mówią mi o tym łzy twoje. Dochowaj tedy ojcu twemu wierności i posłuszeństwa żony, a rodzeństwu serca. Ty jedna zdołasz pocieszyć ojca. Spytała, gdzie jest. Wyszedł, chcąc ukryć straszny swój ból, tłoczący go do ziemi.
Byłeś, Albercie w pokoju obok. Słysząc kroki, spytała, kto to, potem wezwała cię do siebie i patrzyła długo, to na jedno, to na drugie, a spojrzenie miała spokojne, jakby pewną była, że będziemy szczęśliwi. Albert objął ją za szyję, pocałował i zawołał: Jesteśmy już i będziemy zawsze szczęśliwi! - Spokojny zazwyczaj Albert, stracił równowagę w tej chwili, ja zaś, po prostu nie wiedziałem, co się ze mną dzieje.
- Pomyśl pan, Werterze - zwróciła się do mnie - czy podobieństwo, by ta kobieta istnieć przestała! Boże, trudno sobie wyobrazić, że możemy pozwalać na to, by zabrano z domu coś, co nam było tak drogie! I tylko dzieci, odczuwające silniej, żalą się jeszcze przez długi czas, że czarni ludzie zabrali im mamę.
Wstała, ja się zbudziłem z marzeń, ale pozostałem na ławce i nie puszczałem jej ręki. - Musimy wracać, już czas! - powiedziała. Chciała uwolnić swą rękę, ale przytrzymałem ją silnie. - Spotkamy się! - zawołałem. - Poznamy się, rozpoznamy się, choćbyśmy przybrali odmienną postać! Idę - dodałem - odchodzę bez oporu, tylko nie mam sił, nie jestem w stanie powiedzieć, że odchodzę... na zawsze! Bywaj zdrowa, Loto! Żegnam cię, Albercie! Zobaczymy się kiedyś... - Zaraz jutro! - zauważyła żartobliwie. Odczułem żywo to powiedzenie i nie spostrzegłem, kiedy wysunęła dłoń z mej ręki. Poszli aleją, ja zostałem, zobaczyłem ich w blasku światła księżycowego, padłem na ziemię i wypłakałem się, potem zerwałem się na nogi pobiegłem na terasę i dojrzałem stamtąd jej białą suknię, połyskującą u furtki w cieniu wielkich lip. Wyciągnąłem ku niej ramiona, ale w tej chwili wszystko znikło.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 - 


  Dowiedz się więcej
1  Charakterystyka porównawcza Wertera i Alberta
2  Okres „burzy i naporu”
3  Epistolarna forma powieści



Komentarze
artykuł / utwór: Cierpienia młodego Wertera - JW Goethe - treść powieści


  • ta książka jest od początku do końca wypełniona opisami uczuc, przyrody.nie popieram zachowania Wertera bo niem ma takiej osoby na świecie dla której warto jest odebrac sobie życie. w sumie sam jest sobie winien bo od początku wiedział, że Lotta jest zaręczona i nikt tego nie zmieni.rozpalał w sobie uczucie do niej niepotrzbnie skazując siebie na cierpienie patrząc na jej małżeństwo.tragiczna książka, tragiczny bohater
    wwww (wk881 {at} wp.pl)

  • Ale wyobraź sobie, że taką nieszczęśliwą, pełną bólu i łez miłość o wiele łatwiej znaleźć, niż tą odwzajemnioną. I tak naprawdę, to ta pełna tęsknoty miłość jest najpiękniejsza... ale co ja mogę wiedzieć o miłości, skoro ni spotkałam jeszcze tej prawdziwej. odwzajemnionej i szczęśliwej...
    kimmy (parvati91 {at} wp.pl)

  • Werter był emo! niewatpliwie naciaganie pesymstyczna cierpiaca postac,przewrażliwiona na punce wręcz wszystkiego. Brakuje mi tylko w Werterze ciuchów w szachownice lub paski. Gdyby zabił się żyletka umarłabym ze śmiechu. Pierwowzór emo. Ale utworu wstyd nie znać. Jah zwami xD
    mm ()

  • uwazam że czytając te lekture trzeba pamietać że była pisana w czasie epoki Romantyzmu.musimy spojzej z tej strony.Werter chciał byc taki jak jego bohaterowie z lektur.Jest idealnym przykładem Bohatera romantycznego.To wspaniała opowieść o miłości.a Miłość jest zawsze taka sama.Nawet teraz jest na świecie podobnych ludzi do Wertera. przemyśl czy sam taki nie jesteś... może komuś ta ksiażka pomoże a może nie. mi pomogła...
    TylkoMojeZdanie (owca15-15 {at} o2.pl)

  • Ta książka przeciekła mi przez palce. Przeczytałem w sumie całą, ale pamiętam może 20% akcji (pierwsze listy). Jakoś mnie to zanudziło. Wydaje mi się, że książka jest dobra, ale Werter sam w sobie jest idiotą. Ja rozumiem miłość, tęsknotę, ból, nawet obsesję, ale bez przesady - zabić się ot tak, bo świat jest zły a Lotcia mnie nie kce? Świat należy do ludzi kurde stanowczych - albo jadę do Lotty i biorę ją dla siebie mając głęboko w d. Alberta i Sz. P. Tatusia, albo daję jej spokój i samą Lottę mam w d. A takie wiszenie między niebem a piekłem i czkawka nastroju do niczego nie prowadzi, albo, co gorsza doprowadza do samobójstwa. Ja wiem - wyklnie mnie ktoś i się oburzy, ale takie mam właśnie odczucie. Powiecie, że nigdy nieszczęśliwie się nie zakochałem - a g. prawda. Swoje przeżyłem i mam już trochę doświadczenia. A Werter widać ani doświadczenia, ani trochę odwagi, by żyć dalej, ani nie miał nawet krzty rozsądku, żeby w ogóle obiektywnie przemyśleć sytuację. Mój ojciec by powiedział, że to niedojrzały szczylek był. I rację mu przyznam. Na razie.
    Lucjan (postscripter8 {at} wp.pl)

  • To, że dana epoka nazywała się romantyzmem, nie znaczy jeszcze, że współcześnie żyją sami realiści, racjonaliści. I w dzisiejszym świecie istnieją romantycy, dla których miłość jest sensem życia. I nie nam oceniać czy Werter zrobił dobrze, zabijając się.
    Anonim ()

  • Anika dobrze gada.. Książka świetna - idealnie ujmuję stan tzw. "nieszczęśliwej miłości" w epoce romantyzmu. Wywarła na mnie niemałe wrażenie, zastanawiam się nad powtórzeniem powieści pana Goethe'go... Coś wspaniałego !!!
    Krzysiek Z. ()

  • do moniki, juz widze twoja madrosc, ze nawet nierozumiesz co sylwiatko miala na mysli. dla kogos kto nie lubi historii milosnych to caly romantyzm jest flakami z olejem.
    Dobermann ()

  • Książka jest bardzo trudną lekturą, ale wgłębiając się treść ukazuję nam światopogląd głównego bohatera, który jest nadal aktualny w naszych czasach....
    Carola (sweet_carola89 {at} onet.eu)

  • szkoda, że tak wielu z was nie podoba się ta książka.. ona wg mnie jest świetna, bo ja żyje niemal jak Werter, zakochana bez pamięci - tylko bez szans.. chyba dlatego tak doskonale ją rozumiem.. naprawdę..
    Karola ()

  • ale te filozficzne rozmyślania Wertera są nudne! jak opowiada o czymś konkretnym to jeszcze, jeszcze, ale jak zaczyna się zastanawiać to... umieram...z nudów, oczywiście!
    madzia ()

  • Werter znalazł ucieczkę przed chorobą umysłu-miłością. Ucieczką okazała się być śmierć, ale w rzeczywistości nie trzeba się zabijać aby umrzeć. Można pochować przeszłość i odwiedzać co jakiś czas tą mogiłę w nadziei, że zmarli wstaną z grobu... Ludzie nadziei! Dum spiro, spero!.
    Grzegorz (gajol89 {at} o2.pl)

  • W żaden sposób nie można usprawiedliwić Wertera. Tak naprawdę kochał Lotę po to, żeby kochać, dla samego upojenia się stanem miłości. Uroił sobie uczucie do niej, bo był typowym przedstawicielem tamtej epoki, a raczej jej symbolem. Romantycy nie kochali szczególnej osoby, ale samą idee miłości, bo to dawało im natchnienie, inspirację. W końcu miłość odwzajemniona, szczęśliwa i bez przeszkód nie jest tak fascynująca jak ta pełna bólu, cierpienia, wyrzeczeń, łez.
    Anika ()

  • przeczytalem ksiazke, mozna sie bronic i pisac ze Werter był glupcem. Ja sie z tym niezgadzam pn. we mnie jest werter jednak nie w 100% jesli kobieta nie jest wart zeby byc z nia, to mozna przeciez zyc, nie jest to łatwe ,ale zawsze ktos znajdzie sie na jej mijsce, rana zostanie zapelniona , pozdrawiam optymistow jak i pesymistow.Utowr przepelniony jest pieknymi opisami uczuc , takimi jakie nasze serca sa wypelnione, a boimy sie je pokazac na swiatlo dzienne.
    artur (elo_17 {at} o2.pl)

  • sylwiatko widzę, że ta lektura jest za trudna jak dla ciebie. Nie masz w sobie żadnej wrażliwości i nie zrozumiałaś kompletnie co autor książki chciał przekazać. Życzę powodzenia w dalszej nauce :) Choć bardzo wątpie w twoje zdolności jakiejkolwiek, chożby najmniejszej umiejętności interpretowania (tak banalnej) lektury.
    Monika ()






Tagi: