Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
28 sierpnia
To prawda, że o ile choroba moja jest uleczalna, to uleczyć mnie mogą jeno ludzie. Dziś jest dzień mych urodzin. Wczesnym rankiem dostałem pakuneczek od Alberta. Przy otwieraniu wpadła mi w oczy bladoróżowa przepaska, noszona przez Lotę w dniu, w którym ją poznałem, i o którą tyle razy ją prosiłem. W pakiecie znalazłem dwie małe książeczki, najmniejszy format wetsteinowskiego wydania Homer, o którym marzyłem tyle razy, by nie dźwigać na przechadzki dużego ernestyńskiego wydania. Przyjaciele spełniają w ten sposób me pragnienia, świadczą owe drobne przysługi, tysiąc razy cenniejsze od wspaniałych darów, w których przebija i ciąży nam pycha ofiarodawcy. Ucałowałem tysiące razy przepaskę i pełną piersią wciągnąłem w duszę wspomnienie onych chwil szczęsnych, kiedy tonąłem w radości i upojeniu. Tak już jest, Wilhelmie, na świecie i nie szemrzę przeciw temu, kwiat życia to jeno złuda! Ileż z nich opada, nie pozostawiając śladu, jakże niewiele wydaje owoc, a jakże nieliczne okazy dochodzą do dojrzałości? A mimo to... bracie mój... tyle ich wokół i poważamy się one dojrzałe owoce zaniedbywać, pomiatać nimi, pozwalać, by zgniły nieużytecznie! Bądź zdrów! Lato tutaj przecudne, wspinam się często na drzewa owocowe w sadzie Loty, ujmuję żerdkę i strącam gruszki z wierzchołka. Ona stoi pod drzewem i chwyta rzucone z góry owoce.

30 sierpnia
Nieszczęsny! Jesteś naiwny, oszukujesz samego siebie. Do czegóż doprowadzić cię może owa nieposkromiona, nieustanna miłość? Modlę się już tylko do niej, wyobraźni mej jawi się wyłącznie tylko jej postać i dostrzegam o tyle jeno cały świat, o ile stoi w jakimś do niej stosunku.
I to mi daje czasem miłe chwile, tak długo trwające, póki się znowu od niej oderwać nie jestem zmuszony. Siedzę przy niej czasem przez dwie lub trzy godziny, sycąc oczy jej postacią, śledząc jej ruchy pojąc się niebiańską muzyką jej słowa. Napięcie wszystkich zmysłów moich wzrasta stopniowo, aż nagle ćmi mi się przed oczyma, przestaję słyszeć, skurcz mnie chwyta za gardło skrytobójczo, serce wali młotem i zwiększa jeszcze zamęt i uczucie rozpaczy. Wówczas, drogi Wilhelmie, nie wiem doprawdy, czy żyję na świecie! Czasem znowu przygniata mnie smutek, a Lota nie odmawia mi tej bolesnej przysługi, bym mógł wypłakać na jej dłoni łzy rozpaczy. Zrywam się, odchodzę, wybiegam, błąkam się po polach, wspinam się na urwiste wzgórza z dziką jakąś radością, prę się przez bezdroża leśne, torując nowe ścieżki, przełażę przez płoty, drące mi ubranie, przeciskam przez ciemię, kaleczące mi ciało, i wówczas doznaję ulgi. Czasem powalony znużeniem i spragniony padam gdzieś na ziemię i leżę tak często długo w noc późną, a nade mną błyszczy księżyc w pełni. Czasem siadam w lesie na krzywym pniu lub konarze drzewa, odpoczywam, dając folgę okaleczałym od chodzenia stopom i drzemię ukojony wyczerpaniem aż do świtu. O, drogi Wilhelmie, dusza ma pożąda, jako najwyższej łaski, samotnej celi, włosiennicy i kolczastego pasa pokutnika.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij

Kulturalna Polska klp.pl

  Dowiedz się więcej
1  Cierpienia młodego Wertera - streszczenie
2  Autobiograficzny charakter powieści
3  Charakterystyka Alberta



Komentarze: Cierpienia młodego Wertera - JW Goethe - treść powieści

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 



2018-12-17 21:03:33

Werter znalazł ucieczkę przed chorobą umysłu-miłością. Ucieczką okazała się być śmierć, ale w rzeczywistości nie trzeba się zabijać aby umrzeć. Można pochować przeszłość i odwiedzać co jakiś czas tą mogiłę w nadziei, że zmarli wstaną z grobu... Ludzie nadziei! Dum spiro, spero!.


2018-12-17 14:57:41

Wiekszosc osob nie rozumie tej powiesci. Dopiero gdy cos w zyciu stanie im na przeszkodzie w byciu z ukochaną i upragnioną osobą zaczynają dostrzegac jak prawdziwy jest to tekst. Ile szczerych uczuc autor przelał na karty tej jakze smutnej powiesci. Jest to wspaniały utwór o walce dobrej duszy ze wszystkim co stoi na drodze do miłosci. Nie rozbijajcie par, lepiej zginąć !


2018-12-16 17:59:17

Werter był emo! niewatpliwie naciaganie pesymstyczna cierpiaca postac,przewrażliwiona na punce wręcz wszystkiego. Brakuje mi tylko w Werterze ciuchów w szachownice lub paski. Gdyby zabił się żyletka umarłabym ze śmiechu. Pierwowzór emo. Ale utworu wstyd nie znać. Jah zwami xD


2018-12-13 15:25:41

Po pierwsze na wstępie czytania trzeba przeanalizować różnicę między sentymentalizmem a romantyzmem... Każdy człowiek uważa iż romantyzm to: klimat, świeczki, szampan, wiersze, spacer brzegiem morza o zachodzie słońca... Nic bardziej mylnego... Nie jest to romantyzm, lecz sentymentalizm... Romantyzm jest wtedy, kiedy mamy obiekt westchnień który nigdy nie był i nie będzie nasz... Jest to rozpacz, graniczność doświadczenia, masochizm, samotność, indywidualizm, obłęd, rozstrojenie emocjonalne w jednym... MIłOść=CHOROBA... Moim zdaniem Werter wcale nie kochał Lotty, tylko postać wyidealizowaną stworzoną w swojej głowie... Na zdrowy rozum jak można kochać osobę tak bardzo nie zaznając jej i nie będąc wcześniej z nią...?! Według mnie Werter zabija się zwyczajnie na pokaz. Chce pokazać wszystkim jak "bardzo" cierpiał... W pewien sposób ale nie dosłowny swoją śmierć zgania na Lottę...


2018-12-12 18:35:53

Szanowni państwo... Wyczytując gnioty (oprócz bodajże dwóch osób), które napisaliście, dochodzę do wniosku, iż obowiązek czytania Goethego, obowiązek czytania jakichkolwiek lektur, a nawet szerzej: obowiązek szkolny są najbardziej zbrodniczymi wymysłami współczesności. Stado zawsze posuwa się tempem najwolniejszego, tak więc wy tylko zaniżacie poziom edukacji i spowalniacie rozwój ludzi, którzy byliby (w innych warunkach) w stanie rozumieć literaturę, matematykę, fizykę czy też cokolwiek innego. Skoro wy nie jesteście w stanie przetwarzać najprostszych danych, jeżeli stanowi to dla was męczarnię, nie powinniście w ogóle chodzić do szkoły! A jeżeli będzie to skutkowało ciemnotą i analfabetyzmem pewnej części społeczeństwa (jak dawniej), to myślę, że społeczeństwo jest gotowe ponieść taką cenę. P.S. Miło było sobie przypomnieć Wertera, ale po co ja głupi zajrzałem do komentarzy...




Streszczenia książek
Tagi: