Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Rozglądam się wokoło po pokoju, widzę suknie Loty, papiery Alberta, meble tak dobrze mi znane, nawet kałamarz, ogarniam to wszystko spojrzeniem i myślę: - Czymże jesteś dla nich? Na ogół przyjaciele lubią cię i cenią, raduje ich czasem twoja obecność i serce twe łudzi się, że bez ciebie obejść by się nie mogli. Gdybyś jednak oddalił się, gdybyś ich opuścił, czyżby odczuli brak i czyby go czuli długo? Czy strata ta zaważyłaby na ich losie? Tak znikomym jest człowiek, że nawet tu, gdzie posiada zupełną pewność swego istnienia, nawet tu, gdzie obecność jego oddziałuje niezaprzeczalnie na drugich, nawet w pamięci, w duszy swych bliskich, nawet tutaj, trwać może jeno bardzo, bardzo krótko i bardzo, bardzo rychło musi się zamglić i rozpaść w nicość!

27 października
Myśl, że tak niewiele znaczymy dla siebie wzajem, napełnia mnie taką rozpaczą, że rad bym poszarpać sobie piersi i roztrzaskać głowę. Jeśli nie wniosę gdzieś sam miłości, radości, przywiązania czy rozkoszy, to nie da mi ich nikt inny, a także mimo serca wezbranego szczęściem, nie stanę się niczym dla tego, kto jest dla mnie obojętny i oziębły.
Wieczorem
Posiadam tyle, a wszystko pochłania uczucie dla niej. Posiadam tyle, a bez niej wszystko mi jest niczym.

30 października
Ileż razy już chciałem jej się rzucić na szyję? Bóg jeden wie chyba, co czuje człowiek, spoglądający ciągle na istotę tak pełną ponęt, a nie będący w możności zdobyć jej. Zdobywanie jest to przecież rzecz właściwa człowiekowi. Czyż z samego instynktu nie wyciągają dzieci rąk do wszystkiego, co ujrzą przed sobą? A ja...

3 listopada
Bóg świadkiem, że kładę się często z pragnieniem, a nawet czasem z nadzieją niezbudzenia się wcale. A rano otwieram oczy, spostrzegam słońce i czuję się nieszczęśliwy. Szkoda, że nie jestem kapryśny, że nie mogę złożyć winy na pogodę, na kogoś innego, czy na nieudane przedsięwzięcie. Wówczas owo straszne brzemię zniechęcenia gniotłoby mnie jeno przez połowę. Tymczasem... czuję wyraźnie, że winien jestem tylko ja sam... Nawet nie jest to wina, ale we mnie bierze początek cała obecna niedola, jak ongiś ja sam byłem źródłem własnego szczęścia. Wszakże jestem tym samym człowiekiem, którego rozpierał niedawno nadmiar uczuć, który kroczył poprzez raj, który pragnął zawrzeć świat cały w rozmiłowanym sercu swoim! Ale serce to obecnie zamarło, nie tryska zeń strumień zachwytu, oczy me wyschły, a myśli nie odświeżane falą łez, stępiały i tkwią kędyś skryte za fałdami czoła. Cierpię, bowiem utraciłem to, co było rozkoszą mego życia, ową świętą, ożywczą siłą, która stwarzała wokół mnie światy! Przepadła!... Wyglądam oknem, widzę odległe wzgórza, okryte mgłą, która pierzcha pod promieniami rannego słońca, światłość zalewa cichą łąkę, a rzeka, wijąc się pośród bezlistnych wierzb, płynie bezgłośnie. Przyroda, ongiś tak cudna, leży teraz odrętwiała, nieruchoma, niby polakierowany obrazek, a gdy patrzę na nią, z serca mego nie przenika do mózgu ani ślad szczęścia. Stoję oto, nędzarz, w obliczu Boga, podobny do wyschłej studni, czy dziurawemu, pustemu wiadru. W chwilach takich częstokroć rzucam się na ziemię i błagam Boga o łzy, jak rolnik prosi o deszcz, kiedy niebo okryły opony spiżowe, a ziemia łaknie odświeżenia.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij

Kulturalna Polska klp.pl

  Dowiedz się więcej
1  Cierpienia młodego Wertera - streszczenie
2  Autobiograficzny charakter powieści
3  Charakterystyka porównawcza Wertera i Alberta



Komentarze: Cierpienia młodego Wertera - JW Goethe - treść powieści

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 



2018-12-17 21:03:33

Werter znalazł ucieczkę przed chorobą umysłu-miłością. Ucieczką okazała się być śmierć, ale w rzeczywistości nie trzeba się zabijać aby umrzeć. Można pochować przeszłość i odwiedzać co jakiś czas tą mogiłę w nadziei, że zmarli wstaną z grobu... Ludzie nadziei! Dum spiro, spero!.


2018-12-17 14:57:41

Wiekszosc osob nie rozumie tej powiesci. Dopiero gdy cos w zyciu stanie im na przeszkodzie w byciu z ukochaną i upragnioną osobą zaczynają dostrzegac jak prawdziwy jest to tekst. Ile szczerych uczuc autor przelał na karty tej jakze smutnej powiesci. Jest to wspaniały utwór o walce dobrej duszy ze wszystkim co stoi na drodze do miłosci. Nie rozbijajcie par, lepiej zginąć !


2018-12-16 17:59:17

Werter był emo! niewatpliwie naciaganie pesymstyczna cierpiaca postac,przewrażliwiona na punce wręcz wszystkiego. Brakuje mi tylko w Werterze ciuchów w szachownice lub paski. Gdyby zabił się żyletka umarłabym ze śmiechu. Pierwowzór emo. Ale utworu wstyd nie znać. Jah zwami xD


2018-12-13 15:25:41

Po pierwsze na wstępie czytania trzeba przeanalizować różnicę między sentymentalizmem a romantyzmem... Każdy człowiek uważa iż romantyzm to: klimat, świeczki, szampan, wiersze, spacer brzegiem morza o zachodzie słońca... Nic bardziej mylnego... Nie jest to romantyzm, lecz sentymentalizm... Romantyzm jest wtedy, kiedy mamy obiekt westchnień który nigdy nie był i nie będzie nasz... Jest to rozpacz, graniczność doświadczenia, masochizm, samotność, indywidualizm, obłęd, rozstrojenie emocjonalne w jednym... MIłOść=CHOROBA... Moim zdaniem Werter wcale nie kochał Lotty, tylko postać wyidealizowaną stworzoną w swojej głowie... Na zdrowy rozum jak można kochać osobę tak bardzo nie zaznając jej i nie będąc wcześniej z nią...?! Według mnie Werter zabija się zwyczajnie na pokaz. Chce pokazać wszystkim jak "bardzo" cierpiał... W pewien sposób ale nie dosłowny swoją śmierć zgania na Lottę...


2018-12-12 18:35:53

Szanowni państwo... Wyczytując gnioty (oprócz bodajże dwóch osób), które napisaliście, dochodzę do wniosku, iż obowiązek czytania Goethego, obowiązek czytania jakichkolwiek lektur, a nawet szerzej: obowiązek szkolny są najbardziej zbrodniczymi wymysłami współczesności. Stado zawsze posuwa się tempem najwolniejszego, tak więc wy tylko zaniżacie poziom edukacji i spowalniacie rozwój ludzi, którzy byliby (w innych warunkach) w stanie rozumieć literaturę, matematykę, fizykę czy też cokolwiek innego. Skoro wy nie jesteście w stanie przetwarzać najprostszych danych, jeżeli stanowi to dla was męczarnię, nie powinniście w ogóle chodzić do szkoły! A jeżeli będzie to skutkowało ciemnotą i analfabetyzmem pewnej części społeczeństwa (jak dawniej), to myślę, że społeczeństwo jest gotowe ponieść taką cenę. P.S. Miło było sobie przypomnieć Wertera, ale po co ja głupi zajrzałem do komentarzy...




Streszczenia książek
Tagi: